wtorek, 21 stycznia 2014

Mrs. Horan.

Poszłam na scenę, życzyłam dobrej zabawy, a Harry został otoczony wianuszkiem dziewczyn. Musiałam udawać że mnie to w ogóle nie rusza. Poszłam więc napić się czegoś by nie musieć na to patrzeć. Po jakiejś godzinie, zostałam porwana przez mężczyznę z sali. Wyszliśmy na korytarz. Popatrzyłam na niego zdziwiona. Na szczęście nikt nas nie widział.
-Chodź do muzycznej.- wziął mnie za rękę prowadząc do klasy, gdzie byliśmy sami.
- Mogę wiedzieć po co mnie tu przyprowadziłeś? - założyłam ręce na pierś.
-Bo tu jesteśmy sami.- przyciągnął mnie do siebie -I mam na ciebie ochotę.- mruknął całując moją szyję.
- Ale teraz?
-Tak teraz.
- Ale tu? - próbowałam go odepchnąć choć trochę.
-Tu.- zdjął ramiączka moich ogrodniczek
- Ale na pewno twoje wierne uczennice będą cię szukać. - powiedziałam z goryczą w głosie.
-Annabel...- położył usta na moich ustach uciszając mnie. Już nic nie powiedziałam tylko zaczęłam odpinać pasek jego spodni. Zdjął ze mnie ubrania zostawiając w samej bieliźnie. Położył mnie na biurku całując mój brzuch.
- Za tym biurkiem będziesz prowadził lekcje. - zaśmiałam się.
-I będę mile wspominał chwilę spędzone z tobą na tym biurku - zsunął moje majtki cały czas mnie całując.
- Ja myślę. - powiedziałam między pocałunkami. On też był już nagi od pasa w dół. Położył mi ręce na biodrach i wszedł we mnie. Pomimo starań z moich ust wydobył się jęk. Wróciłam do jego ust mając nadzieję że to mnie uciszy. To był bardzo szybki numer ale za to bardzo przyjemny. Po wszystkim ubraliśmy się i kiedy udało mi się ogarnąć swoje włosy, wróciłam na dół 10 minut po Harrym. Styles rozmawiał z Niallem, a ja tańczyłam z Mike’iem. Chłopak cały czas się uśmiechał. Nie miałam pojęcia dlaczego , ale powoli mnie to denerwowało. Gdy piosenka się skończyła już z nikim nie tańczyłam do końca. Potem się rozeszli, a do mnie podszedł Niall i Harry.
-Idziesz z nami do klubu?
- A Carrie będzie? - spytałam blondyna.
-Będzie. Będzie Amanda z Lou.
- Ok, mogę iść.
-No to się zbieramy. Chodź, kochanie.- razem wyszliśmy i wsiedliśmy do naszego samochodu. Dojechaliśmy do klubu gdzie czekała na nas pozostała dwójka. Przywitaliśmy się ze sobą i poszliśmy zamówić jakieś drinki. Bawiliśmy się do godziny 3 nad ranem. Potem wróciliśmy całą 6 do Hazzy. Tam wszyscy już dobrze wstawieni zasiedliśmy razem w salonie. Coś gadaliśmy, ale chyba nikt tego potem nie pamiętał. Louis z Harrym spali wtuleni w siebie w jednej z sypialni. Carrie z Niallem a ja z Amandą. Rano obudził mnie straszny ból głowy. To spowodowało, że nie miałam chęci nigdzie iść. Najlepiej w ogóle nie wychodziłabym z łóżka, tylko żeby wszyscy dali mi spokój i nikt mnie nie ruszał.
-Ana łeb mi pęka.- mruknęła Mandy w poduszkę.
- Nie mów tak głośno...
Do pokoju weszła zbolała Carrie.
-Facetów nam wywiało.
- Jak to wywiało? To gdzie są? - spytałam siadając powoli.
-Pewnie w pracy.
- Jasna cholera! - pożałowałam swojego wybuchu. Zapomniałam o szkole.
-Dobra jeden dzień sobie odpuścisz.
- Która godzina tak w ogóle? - usłyszałam Amandę.
-Dwunasta trzydzieści osiem skarbie.- odpowiedziała Carrie.
- Ja pierdole...Dobra, jesteście głodne?
-Zrobiłam śniadanie... A w ogóle to jutro mam ślub.
- Co?! - krzyknęłyśmy równo z dziewczyną Lou.
-Nooo.... Jutro.
- Dziewczyno czy ty wiesz co mówisz?
-Tak mi się wydaję, ale nie jestem pewna bo tych procentach.
- Czy ty masz zamiar wyjść za niejakiego Niall’a Horana jutrzejszej soboty? - spytałam powoli.
-Tak, a przyjdziecie? Bo jak nie przyjdziecie to nie wyjdę.
- Przepraszam a od kiedy o tym wiesz?
-Od pół roku.
- Więc dlaczego do cholery mówisz o tym dopiero teraz?! - Amanda potrząsnęła nią za ramiona.
-A to wielka różnica? No to będziecie czy nie?
- Jasne, że tak, a chłopcy wiedzą?
-Tego to ja nie wiem.
- Jesteście porąbani. - stwierdziłam.
-Cicho skarbie, łeb mnie boli. Trzeba kupić w końcu tą suknie.
- To zbieramy tyłki, raz, dwa.
-Że ona w ostatni dzień chce suknie kupować. -mówiła pod nosem Mandy schodząc na dół
- Ciesz się że w ogóle o tym pamięta. - zaśmiałam się. Również się zaśmiała. Zjadłyśmy śniadanie i pojechałyśmy do centrum. Chodziłyśmy po nim bardzo długo, w końcu każda z nas kupiła sobie sukienkę, oczywiście najtrudniej było z panną młodą.
-Musimy zrobić jej panieńskie. - powiedziała do mnie Amanda, gdy Carrie kupowała suknię.
- Wygonimy chłopaków do Harry’ego i pojedziemy do mnie.
- Ok, tyko czy mamy zapraszać jeszcze kogoś? Nie znam waszych znajomych.
-E tam we trójkę posiedzimy.
- Dobra. - dziewczyny odwiozły mnie do domu i umówiłyśmy się na wieczór. Wreszcie byłam w swoim mieszkaniu, a nie u Harry’ego. Zadzwoniłam po lekcję, które zaraz zrobiłam. Boże ja w tym roku miałam maturę.. Ten fakt mnie przerażał, w końcu od tego ma zależeć moja przyszłość. Gdy był wieczór przyjechały dziewczyny.
-Chłopcy mają skrzynkę szkockiej i piją u Stylesa.- powiedziała dziewczyna Lou
- Oby jutro do kościoła trafili.
-Tego nie jestem pewna.- mruknęła bawiąc się kluczykami.- Jedziemy?
- Tak. - powiedziałam i pojechałyśmy. Wieczór mijał nam na śmianiu się gadaniu i piciu. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon.
- Halo? - odezwałam się uciszając dziewczyny.
-Cześć kotku.- usłyszałam głos Stylesa.- Co robicie dziewczynki?- przekrzykiwali siebie nawzajem.
- Nie powinno was to dzisiaj interesować. - powiedziałam a na twarzy pojawił mi się chytry uśmiech.
-Louis one nas zdradzają! -Dziewczyny to usłyszały i zaczęły się śmiać.
- Ci striptizerzy to był dobry pomysł! - krzyknęła mi do telefonu Carrie, ledwo powstrzymałam śmiech.
-Otwórz te drzwi.
- Co? - zdziwiłam się.
-Drzwi. Otwórz drzwi.
Kiedy dotarło do nie o co mu chodzi szybko się rozłączyłam.
- Te błazny tu przyszły. - powiedziałam do dziewczyn.
-O ja pierdole... Nie otwieramy.- odpowiedziały równo. Po jakiś 10 minutach słyszałyśmy ballady. Wybuchłyśmy śmiechem. Nie wytrzymałam i wyszłam na balkon.
- Niall to twój ostatni wieczór, potem ta wiedźma nigdzie cię już nie puści.
-Spieprzać mi  z tąd już! - dołączyła do mnie Amanda.
-If this is love then love is easy It’s the easiest thing to do.
If this is love, then love completes me - cała trójka śpiewała obejmując się.
- Oni są już na prawdę zdrowo narąbani. – powiedziałam.
-Och Julio wyjdź do mnie. Swój warkocz zrzuć... Louis stwierdzam iż jesteśmy najebani.- wybełkotał Harry.
- Potwierdzam. - na balkon wyszła Carrie z butelką wina.
-Oooo piękna weź się podziel napojem szczęścia.
-Co ty pieprzysz?!- Lou szturchnął go w ramię.- Napój szczęścia to ja mam tu kolego.- zakołysał się pokazując mu butelkę czystej.
- Tomlinson! Odłóż to! - Amanda zaczęła grozić mu palcem.
-I jeszcze jeden i jeszcze raz... Dawaj Styles pijemy do dna.
- Zadzwonię do twojej matki! Louis ja nie żartuje, powiem jej wszystko! - chciało mi się z niej śmiać.
-Nie tylko nie mama.- wtulił się w Harry'ego szlochając.
- Daj stary, po prostu ja to wezmę. - Horan się wyszczerzył. Zaczęli się dzielić flaszką, aż była pusta.
- Dobra, kwitnijcie sobie tutaj pijaki. - powiedziałam chcąc wrócić do środka.
-Droga damo uczyń ten zaszczyt i zejdź do nas.
-Ty się tyle nagadasz a kto ma klucze? Ja mam.- Louis wyjął breloczek i się cieszył.
- Kurwa... - Amanda zaklęła. - To mój dom i ci zabraniam.
-Od kiedy twój? - spojrzał na nią.- Kochanie skarbie kotku misiaczku wpuść mnie do środka. Znaczy w sensie nas bo koledzy też nie trzeźwi.
- Mój i koniec. - oni byli chyba najśmieszniejszą parą jaką znałam. Cały czas się kłócili a i tak nie byli na siebie źli. Carrie i ja siedziałyśmy przy ścianie pijąc i ich słuchając.
-Tomlinson chodź tu patrz co mam!- Horan wyciągnął szkocką i usiedli na trawie.
- Harry nie śpię u ciebie przez najbliższy miesiąc! - krzyknęłam
-Ale ja nie piję!- odłożył butelkę i wstał na nogi.- Ale mi się we łbie kręci o Jezu... -cała trójka wstała i poszli do drzwi aby zaraz być w środku.
- Carrie! - krzyczał z dołu Niall.
-Czego chcesz?- podała mi butelkę i wychyliła się za balustradę na piętrze.
- Bo wiesz... od jutra będę sypiać tylko z żoną, nie chciałbyś tak ostatni raz z chłopakiem? - nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać.
-O Boże... - walnęła się w czoło.- Weź ty idź już spać dobra? Dobranoc panu.
- No ale ja mówię poważnie - oburzył się.
-Ty idź do niego co?- Amanda lekko ją popchnęła.- I tak zaśnie w między czasie bo jest pijany. Dziewczyna wystawiła nam język i poszła.
- Zostałyśmy same. - powiedziałam.
-Jeszcze są oni.- wskazała na dwójkę chłopaków, którzy tańczyli w salonie czule objęci.
- Co z nimi robimy?
-Chodź.- wzięłam mnie do salonu.- A panowie to na pewno już pójdą spać tak?
- A Niall nie musiał. - zrobili smutne miny.
-Bo Niall ma jutro ślub i ma ulgę.
- Nie będziemy się z wami chłopcy cackać. - wkurzyłam się, też w końcu byłyśmy wypite.
-Starsi zawsze mają lepiej.- mruknął Harry.
-Mów za siebie.- odpowiedział Lou.
- Tommo do łóżka, już. - Amanda wskazała na jakieś drzwi.
-Razem z tobą księżniczko.
- Idziesz spać. - powiedziała, a Harry wystawił mu język, jak dzieci.
-Idę, idę.- coś mamrotał pod nosem i poszedł.
- I on tak teraz będzie spać? - zazdrościłam jej.
-Tak, ty masz trochę gorzej.
- Byle go do domu doprowadzić. Wezmę go do siebie lepiej.
-Jak chcesz. - uśmiechnęła się.- Dobranoc.
- Pa. Harry idziemy do domu. - wzięłam go za rękę. Grzecznie szedł za mną, nic nie mówiąc. To było trochę podejrzane, ale nie miałam zamiaru narzekać. Doszliśmy do mnie, zdjęłam mu marynarkę i położyłam chłopaka w sypialni. Chciałam mu jeszcze rozpiąć kilka guzików żeby było mu wygodniej. Złapał mnie delikatnie za ręce i popatrzył w oczy.
- Słucham pana.
-Bardzo mi się pani podoba.
- Obawiam się w tym stanie podrywałbyś nawet swoją babcie. - zaśmiałam się cicho.
-Wiesz no dobra jak nie chce to idę spać.- przytulił się do poduszki.
- To jest bardzo dobry pomysł kocie. - powiedziałam zadowolona i zdziwiona że poszło tak łatwo.
-Dobranoooc...- wymruczał jeszcze, a po chwili spał. Wiedząc że śpi, poszłam pod prysznic. Byłam pijana i chciałam się trochę odświeżyć. Długo tak stałam i odprężona, położyłam się do łózka zasypiając. Obudził mnie budzik, który wczoraj ustawiłam żeby nie zaspać. Harry i tak spał jak zabity. Wstałam z łóżka, ubierając koszulkę i spodenki. Potem miałyśmy jechać do Carrie. Obudziłam jeszcze chłopaka przed wyjściem. Wstał i poszedł do siebie. Ja pojechałam do domu panny młodej gdzie była już Amanda.
-Dziewczyna miała pracowitą noc.- powiedziała do mnie Mandy.
- Nie wątpię, czyli jednak nie zasnął? - śmiałam się.
-Mój zasnął, jej nie.- westchnęła.
-Nie obgadujcie mnie druhny.!- krzyknęła.
- Ubrałaś się już?
-Nie, potrzebuję pomocy.
Pomogłyśmy jej. Potem jeszcze fryzura i była gotowa. Wyglądała ślicznie. Potem my się przebrałyśmy. Podobałam się sobie. Nadszedł czas ślubu. Carrie strasznie się denerwowała. Potem przyszedł jej tato a my poszłyśmy na swoje miejsca. Zobaczyłam Harry’ego i się do niego uśmiechnęłam. Odwzajemnił gest i stanął za Niallem, jako jego drużba. W rytm Ave Marii do ołtarza dotarła Carrie. Msza rozpoczęła się, później państwo młodzi złożyli sobie przysięgę i wymienili się obrączkami. Nawet się wzruszyłam. To było takie romantyczne. Harry objął mnie w tali, gdy wychodziliśmy z kościoła zaraz za małżonkami. Oboje byli tacy szczęśliwi. Przed kościołem czekał tłum gości który zaczął bić brawa. Po życzeniach i gratulacjach wszyscy udaliśmy się do pięknego ogrodu gdzie było przyjęcie pod namiotami. Para zatańczyła swój pierwszy taniec, potem był pierwszy toast i weselny tort.
-Chodź ze mną zatańczysz.- poprosił Harry. Wyciągnął mnie na środek parkietu i zaczęliśmy poruszać się w rytm muzyki. Po tym wszystkich około 2 para młoda pojechała w podróż poślubną, a my wróciliśmy do domu. Jak zwykle ja również poszłam do domu swojego chłopaka, zamiast do swojego.
Nawet nie był tak bardzo pijany. Mniej niż wczoraj i to o dużo. Pilnował się dzisiaj, w końcu był drużbą, nie mógł zasnąć w połowie zabawy. Usiadł na kanapie biorąc mnie na kolana.
- Było super, chyba wszystko się udało.
-Racja, ale nasz ślub będzie jeszcze lepszy.
- Nasz ślub?
-No nasz.
- Chyba jednak wypiłeś trochę za dużo.
-No chyba że mi powiesz nie.
- Ale o czym ty w ogóle mówisz? Przecież.. - schowałam twarz w jego szyję.
-Co kochanie? Mówię o naszej przyszłości.
- I ty jesteś pewien że chcesz ją spędzić ze mną? - wymamrotałam.
-Tak, bo wiesz? Bardzo cię kocham Annabel.
- Ja ciebie też. - uśmiechnęłam się do siebie. Przytulił mnie do swojej klatki i lekko kołysał. Objęłam jego kark rękami i zaciągnęłam jego perfumami.
-Naprawdę bardzo cię kocham skarbie.- odsunął swoją twarz od mojego ramienia i delikatnie pocałował. Uśmiechnęłam się do niego.
- To dobrze, bo nie bardzo wyobrażam sobie teraz życia bez ciebie.- Oparł czoło o moje i również się uśmiechnął.
- Idę się umyć.
-Mogę z tobą?
- Pewnie. - pocałowałam go i pociągnęłam za sobą. Razem wzięliśmy prysznic. Potem chłopak się ubrał i poszedł do sypialni, a ja wysuszyłam włosy. Ubrałam szlafrok i również poszłam do tego pokoju. Harry leżał na łóżku z rękoma pod głową i na mnie patrzył.
- Nie wybierasz się spać?
-A tak bardzo chcesz, żebym poszedł?
- Po prostu pytam kocie. - zaśmiałam się.
-Jak ja lubię jak ty tak mówisz. Chodź tu.
Podeszłam do łóżka i usiadłam na nim.  Przyciągnął mnie do siebie obejmując. Ręce położył na moich biodrach.
-Masz coś pod tym czy nie?
Pokiwałam przecząco głową.
-Yhym.- rozsunął poły mojego ubrania powoli zsuwając z moich ramion.
- Właśnie chciałam się ubrać. - dodałam z uśmiechem na twarzy.
-A ja cię wolę rozebrać.
- No właśnie widzę...
-Mówiłem ci, że lubię na ciebie patrzeć.- usadowił mnie na sobie i zdjął całkiem mój szlafrok
- Za to ja mówiłam ci że tego nie lubię.
-Bo się rumienisz, ale to też lubię. A nawet kocham. Wszystko w tobie kocham, a zwłaszcza te piękne oczy kochanie.- uśmiechnął się jeżdżąc palcami po moich plecach.
- Dziewczyna lubi jak facet patrzy się w jej oczy a nie cycki. - udałam poważną.
-Przecież patrzę ci w oczy.
- No o tym mówię..
Wplótł palce w moje włosy lekko je ciągnąc do tyłu . Podobało mi się to. Nawet bardzo. Mruczałam sobie cicho, a on się ze mnie śmiał
-Chcesz się ze mną kochać?- spytał uwodzicielsko.
- Harry Styles się pyta? - udałam strasznie zdziwioną, wiedziałam że mogę go tym trochę wkurzyć.
-Owszem.- odparł.
- Muszę to gdzieś zapisać. Normalne aż nie wypada odmówić.
-Kotku nie drocz się ze mną bo będzie bolało.- gwałtownie mnie przyciągnął ustami pieszcząc mój dekolt .
- Ty mi grozisz? - cały czas mówiłam tym samym tonem bo uwielbiałam go wkurzać.
-Tak.
- Pff..baw się sam misiu. - wystawiłam mu język. W duszy śmiałam się do rozpuku.
-Ale ty się lubisz droczyć. Wiesz co mi w tobie nie pasuje ?
- No słucham. - powiedziałam podpierając się na łokciach.
-Twoje nazwisko.
- Czego ty chcesz od mojego nazwiska?
-Powinno być Styles.- błysnął ząbkami.
- Ale jesteś słodki! - pocałowałam go. - Co cię tak dzisiaj wzięło?
-W sumie to nie wiem. Ale uwielbiam jak się uśmiechasz poza tym pragnę aby kiedyś było Annabel Styles .
- Mi się podoba. - wzruszyłam ramionami.
-To dobrze przyszła pani Styles.- uśmiechnął się zaczynając mnie całować po ciele.
- To teraz mogę cię znowu zacząć wkurzać?
-Nie. Teraz mnie już nie wkurzaj
- A jak będę to co? - on miał jednak anielską cierpliwość.
-To i tak będę robił swoje. Wiesz gdzie cię chcę pocałować ?
- Tu? - spytałam pokazując na usta.
-Nie.
- Brzuch?
-Nie skarbie .
- Ucho. - powiedziałam pewna.
-Nie.- roześmiał się.-Przed ołtarzem jak powiesz tak.
- Zabraniam ci więcej chodzić na śluby! - krzyczałam przez śmiech. Zaśmiał się i pocałował mnie w usta. Po chwili przekręcił się i był nade mną . Zaczęłam go całować ale bardzo namiętnie i zachłannie. Ten idiota jak zwykle się ze mnie śmiał, ale miałam to w dupie. Jego dłonie ciągle błądziły po moim ciele. Delikatnie rozmasowywał ręką moją kobiecość i całował mnie w usta. Jęczałam mu w usta, a moje ręce badały faktur jego torsu.
-Widzisz kochanie jak ci dobrze.- przeniósł swoje wargi na moją szyję. W pewnym momencie poczułam jak powoli wsuwa moją dłoń do swoich bokserek. Zdziwiona otworzyłam szeroko usta. To wszystko było dla mnie nowe, można było powiedzieć że w takich sytuacjach również był moim nauczycielem, co mnie wkurzało, a jemu dawało cholerną satysfakcję. Uśmiechał się z triumfem bo wiedział że tego wszystkiego po raz pierwszy doznaje przy nim. Teraz to ja mu sprawiałam przyjemność. Po naszej krótkiej zabawie zdjął dolną część garderoby, podniósł mnie tak że owinęłam nogami jego pas i uniósł mnie po chwili opuszczając na siebie. Schowałam twarz w miejsce między jego szyją a ramieniem i przygryzłam je by nie krzyczeć.  Doszedł we mnie a ja zaraz po nim. Ale to nie był koniec. Wyszedł ze mnie rzucając mnie na środek łóżka. Zaczął całować mój brzuch lekko go liżąc koniuszkiem języka.
- Przez ciebie nie mogę wymyślić teraz nic żeby cię wkurzyć... - oddychałam ciężko.
-Bardzo dobrze. Mam przestać ?
- Chyba żartujesz. - popatrzyłam na niego.
-Uznaję że ci się podoba.- zjechał niżej ...bardziej niżej ...
- O matko... ja nie wiem czym ty mnie jeszcze zaskoczysz.. - przyjemność przejmowała nade mną kontrolę. Całował moje nogi, uda i to miejsce. Cicho mruczał czym jeszcze bardziej doprowadzał mnie do szału. Nie mogłam dłużej wytrzymać. Pociągnęłam go do góry i usiadłam przy nim tak że nasze klatki się ze sobą stykały.
-No co jest kotku?
- jesteś za dobry.. - wysapałam.
-Tak uważasz ?- całował wszystko co mógł.
- Zdecydowanie.
Znowu we mnie wszedł szybko się poruszając. Nie trzeba mi było wiele. Doszłam, a on chwilę po mnie. Położył się obok dysząc.
-Jezu jesteś taka wspaniała - wyszeptał .
- Kocham cię. A co z naszym wyjazdem?
-Jutro. Od poniedziałku macie wolne do matury więc ja nie mam dużo zajęć i muzykę odwołam.
- Tylko czy masz namiot? Bo ja nie.
-No jasne że mam.
Zasypialiśmy już, kiedy coś przyszło mi na myśl.
- Harry... - zaczęłam cicho.
-Tak kochanie ?
- Robiłeś to kiedyś pod namiotem? - spytałam go do ucha.
-Nie. To będzie kolejny pierwszy raz.- zaśmiał się .
- Miło. - pocałowałam go w ucho i wróciłam na swoje miejsce. Przytulił mnie i zasnęliśmy .

33 komentarze:

  1. super że dodałaś ten rozdział czekam na kolejny *_*

    OdpowiedzUsuń
  2. oooooooo "zabraniam ci więcej chodzić na śluby" ha haha rozwaliłaś mnie tym . a ballady pod balkonem no po prostu zajebiste . strasznie mi się podoba ten rozdział . czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahha zgadzam się z komentarzem u góry :D Czekam na ten wyjazd ^.^

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu rozbrajający rozdział
    NIc dodać nic ująć.
    Komedia
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  5. ahahahahah
    na początku ci pijani chłopcy xDDD
    a potem ta namiętność <3
    kocham cię xDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha, zawsze jak czytam każdy rozdział mam motylki w brzuchu ♥ Naprawdę bardzo dobrze piszesz to opowiadanie, jestem z tobą od początku tej historii i za każdym razem mnie zaskakuje, jestem ciekawa kiedy w końcu harry coś zrobi ze ją skrzywdzi bo o ile mnie pamięć nie myli coś było w zwiastunie ze ja skrzywdzi . Może się mylę, nie wiem . Czekam na next'a! !

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny jak zawszee <3
    kocham twoje opowiadania boziuuu są takie genialne :)
    No nic czekam na następny i pozdrawiam cię :) :*

    OdpowiedzUsuń
  8. jez to jest świtne ! opłacało się tak dlugo czekac na nstepny rodział :) a kiedy nastepny ? :D To jest taka ogromna prośba do ciebie, zebyś częściej dodawała rozdziały, prooooosze ! <3333333333333 x

    OdpowiedzUsuń
  9. Miodzio <3 !!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże jak ja uwielbiam waszego bloga ! <3
    Piszecie ZAJEBIŚCIE ! ;*
    Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału ;)
    Zapraszam do mnie ;p
    http://opowiadanie-o-one-direction-i-ja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. kocham to i czekam na nastepny :) pomysł z balladyną genialny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co byś zrobiła gdyby całe Twoje życie stanęło na głowie ?

      Siedemnastoletnia Zosia mieszka z mamą w domku na przedmieściach Warszawy. Ma na pozór wszystko, czego jej potrzeba i czuje się szczęśliwa. Wszystko zmienia się w ciągu jednego dnia, kiedy matka dziewczyny ginie w wypadku samochodowym. Zosia musi przeprowadzić się do znienawidzonego ojca, który zaczął nowe życie w Londynie. Jak dziewczyna poradzi sobie w nowej szkole ? Czy pogodzi się ze śmiercią matki ? Czy znajdzie przyjaciół i zrozumienie, czy tylko ból i tęsknotę ?
      http://sophieandzayn.blogspot.com/
      Zapraszamy, Aga & Monia

      Usuń
  12. Ekstra! Nareszcie doczekałam się kolejnego rozdziału, ale wkurza mnie to, że cały czas robią to samo. Pomimo to wspaniale się to czyta! Życzę weny!

    Zapraszam do mnie:

    1d-one-direction-imaginy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział. *.* Czekam na nexta <3 Przy okazji zapraszam do siebie i z góry przepraszam za spam:
    same-secrets.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
  14. czekam na next ;**

    OdpowiedzUsuń
  15. Zajebisty rozdział. Jestem ciekawa co się tam stanie pod tym namiotem. Czekam na następny rozdział, oby był jak najszybciej:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział. *.* Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekam na następny rozdział, oby był jak najszybciej:)

    OdpowiedzUsuń
  18. kocham to i czekam na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocha waszego bloga a szczególnie opowiadania!
    <33
    Dawaj coraz częściej rozdziały i bardzooo bardzoo długieee *,*

    OdpowiedzUsuń
  20. o jejciu,czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. cudowny rozdział !

    OdpowiedzUsuń
  22. Rozdział jak zawsze wow:-)ile będzie jeszcze rozdziałów??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć ile jeszcze :)

      Usuń
  23. zakochałam się w nim *,*
    mogę wiedzieć kiedy bd kolejny rozdział ??
    może byc nawet dzisiaj ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a o której tak czyli ma być ? ;>
      Bo już nie mogę się doczekać byle był bardzoo długii
      Loffciam cię i twoje opowiadania! :* <3

      Usuń
    2. zaczynam tracić cierpliwość
      MY, NAS, NAM, NASZE, WAM.
      Dziękuję.

      Usuń
  24. Kieedy następny rozdział ???
    Myśle że jeszcze przed feriami dziś albo jutro !
    Rozumiem czasu nie masz nie naciskam ale po prostu kocham twoje opowiadania powinnas częściej dodawać rozdziały no ale cóż tez masz szkołe ale oke my to wszystko rozumiemy ! ale było by mi/nam bardzo miło ;))

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy